Strona Główna
Chorwacja
Opowieść Hvarska...by Maciej Przysłup

nurkowawnie Jak to z żółwiem było czyli - spasavanje kornjaće .

Słoneczne, leniwe popołudnie.. Tak leniwe, że aż bolą wszystkie kości. Nic nie musisz robić, nic ci się nie chce. Marysia Peszek cicho śpiewa "Pieprzę moje miasto". Dochodzący z kuchni zapach zupy ogórkowej burzy zmysły, drażni układ nerwowy, wyzwala ślinotok. Ale tuż za nim podstępnie skrada się zapach pasty bazylikowej z czosnkiem. To perspektywa boskiego spaghetti z dodatkiem żółtego sera. Myśl kulinarnych rozkoszy niepokojąco nabrzmiewa, stawia włoski na karku, orgazm smaku nadciąga niczym szarża czołgów pod Kurskiem. Szwajcaria, myślę. Tu się oddycha.

Nagle, w me sielskie-anielskie progi, wdziera się niepokojąca wibracja. Głuchy tupot zgrzyta niczym garść piachu w Rolexie wuja. O zgrozo! Wrzaski i porykiwania, niczym atak Hunów i Jaćwingów podrywa mnie na równe nogi! Rzeczywistość powraca niczym żelazna pięść rzymskiej kohorty w natarciu. Słoneczko dalej świeci leniwie, dalej jest przedpołudnie. Zapachy zostały daleko, są już odległą marą. Za to na łodzi niepokojące podekscytowanie i nerwowość. Zerkam na zegarek, rozglądam się dookoła. Przecież jeszcze spory kawał do celu naszej dzisiejszej wyprawy nurkowej. O co więc chodzi? Gdy leniwa senność znika bezpowrotnie ponad wszelką wątpliwość ustalam fakty. Jest 12 sierpnia, płyniemy Białą Damą na Travną spotkać kongera i koniki morskie. Ale to jeszcze nie tu. Jesteśmy dokładnie w połowie zatoki Tichej a obok nas kołysze się łódka. W środku stoi wilk morski z siwą brodą i rozwianym włosem. Krzepkimi, spracowanymi dłońmi wyciąga sieć. Żyły ma napięte jak postronki, mięśnie lekko drżą, sękate palce z konsekwentnym uporem szukają końca sieci.

Nagle z sieci wypada coś wielkiego. Owalne. Brązowe. Może to mina? No to chodu! Nie, jednak się rusza! To żyje. Okazało się, że to duży żółw. Szkoda, że to nie widok spod wody. Byłby wtedy przeogromny !!! J Nasz rybak nijak nie mógł sobie z nim poradzić. Nie miał też pewnie żadnego pomysłu poza zupą żółwiową L . Inicjatywę przejął nasz skiper Miro:

photo Piotr Stós

- Doktore, dajte mi ovu kornjaću!

- Weź sobie, i tak jest zepsuty - odrzekł wilk morski (po chorwacku oczywiście).

A żółw, od tej pory Żółw Mira, wcale się nie ucieszył. Na dodatek wcale dobrze nie wyglądał. Sieci to fatalne miejsce dla zwierzaka, który musi co jakiś czas wynurzyć się na powierzchnię. Biedaczysko pływało na boku, bez szans na zanurzenie, nieporadnie machając płetwami. Decyzja krótka, wyciągamy. Robota nietypowa, jak wybieranie wody ze skrzynki mieczowej J W końcu jednak nasz "smoczek" znalazł się na pokładzie. Wyglądał żałośnie, czuł się pewnie jak wyglądał. Okryty mokrym ręcznikiem ruszył z nami na nurkowanie. Po kilku chwilach nerwowego układania się, uspokoił się i chyba zasnął. Mogliśmy więc uważniej mu się przyjrzeć.

Nasz gad z rodziny żółwi morskich to Żółw karetta ( Caretta caretta ) ma głowę pokrytą regularnie rozmieszczonymi tarczkami. Szczęki ma podobne do ptasiego dzioba, wszak niezły z niego ptaszek J . Karapaks czyli skorupa ma 5 par rogowych tarcz żebrowych czym różni się od innych gatunków żółwi (mają tylko 4 pary). Kończyny przekształcone są w płaskie i szerokie wiosła na przednich krawędziach mają po 2 pazury. Skorupa jest w różnych odcieniach brązu a plastron (brzuszna część pancerza) jest żółtawy. Nasz gad ma około 70 centymetrów długości, choć ponoć potrafią urosnąć do 120 cm i ważyć do 500 kilogramów . Karetta jest jedynym żółwiem morskim, który rozmnaża się w basenie Morza Śródziemnego. Samica składa wtedy ok. 150 jaj do przygotowanych wcześniej dołków. Żywi się g łównie rybami i innymi małymi zwierzętami morskimi jak gąbki , meduzy , kraby , małże , kałamarnice i ostrygi . Dzięki potężnym szczękom żółwie te radzą sobie z twardymi skorupami swoich ofiar. Sporadycznie jedzą glony i inne rośliny tj. trawa morska .

Ale nadszedł czas pożegnania. Po powrocie do bazy jeszcze szybkie fotki i już nasza Karetta, wypoczęta i szczęśliwa machnęła nam płetwą na pożegnanie znikając w wodach Zatoki Starogradzkiej, a Miro otarł łzę wzruszenia.