nurkowanie - nautica

Rozstrzygnięcie konkursi literackiego

Strona Główna
"PIERWSZY LITERACKI NUR" ROZSTRZYGNIETY!

Bardzo serdecznie dziękujemy WSZYSTKIM za udział w naszym konkursie i ŚWIETNE prace! Każda z nich jest naprawdę bardzo dobra i wybór był prawie niemożliwy, ale zgodnie z regulaminem konkursu - musieliśmy wybrać jedną... Wiele z nich umieścimy na naszej stronie - już wkrótce! Wasze wspomnienia z pierwszego nura były radosne, zabawne i pełne
niesamowitych emocji...życzymy Wam dalszych równie wspaniałych wspomnień
związanych z nurkowaniem i wygranych w naszych KOLEJNYCH KONKURSACH:)

Jury podjęło decyzję:
KOMPUTER NURKOWY Suunto Vyper zostaje w Krakowie ale zmienia właściciela:)

Nowym posiadaczem zostaje
uwaga
uwaga
uwaga
napięcie rośnie

OLA GODLEWSKA:)))))))
Polska Południowa!

I nie ma w tym cienia lokalnej stronniczości - sami przeczytajcie ile w tym żaru:

MÓJ PIERWSZY ( ? ) NUR

Przyłożył mi maskę do twarzy.
- Nachyl się!
Uczyniłam to posłusznie, ale chyba nazbyt gwałtownie,bo woda zalała mi oczy i nos.
"Nienawidzę!!!" Zaczęłam się krztusić ,oczy piekły od soli.MASAKRA!!!
- Jeszcze raz - rozkazał. Rany, po co mi to?! Pływam dobrze , z pomocą płetw pokonuję duże dystanse , a jak chcę pooglądać rybki , to włączam " National Geografic "!
Był nieubłagany. Pochyliłam się, ale w ramach protestu ZAMKNĘŁAM OCZY! Parsknął śmiechem:
- No dobra, zmiana taktyki! - Przyłożył maskę tym razem do gładkiej tafli wody.
Nachyl się teraz.ale powoli.
Dopasowałam się twarzą do maski.i.O ŻESZ W MORDĘ JEŻA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
PO RAZ PIERWSZY TAK NAPRAWDĘ OSOBIŚCIE zobaczyłam, co jest tam na dole, pod powierzchnią! Z wrażenia oczywiście znów zakrztusiłam się wodą, ale moje "nienawidzę!!" było tym razem wyraznie słabsze! Zażądałam, by pomógł mi założyć maskę, .tak dokładnie. Sama nie potrafiłam - ręce mi się trzęsły. Poczułam, że mój chimeryczny nos, odcięty od reszty świata, tak jakoś dziwnie NIE DUSI SIĘ!!! Zapikowałam ostro.ale płytko.bez pomocy płetw moje cztery litery uparcie trzymały się powierzchni. Dusić się więc zaczął mój ukochany.ze śmiechu!
- Daj mi płetwy! Szybko! - zażądałam. Nałożyłam je migiem i najbardziej niespodziewanie dla samej siebie znalazłam się pod wodą.. Głęboko.! Dużo głębiej, niż do tej pory !
Z perspektywy czasu podejrzewam, że nie było to więcej niż jakieś półtora metra. Ale można sobie wyobrazić, jakiej rangi wyczynem było to dla mnie w owej chwili! Po raz pierwszy zobaczyłam opadające dno, głębię tyleż przerażającą, co fascynującą! Widoczność była pierwszorzędna, jak to zazwyczaj na Chorwacji. Satelita wykazał, że właśnie tam, poniżej Korculi jest najczystsza woda na tej półkuli!!! No i w końcu mogłam to sama sprawdzić! Mnogość roślin, wielobarwnych kamieni i muszelek, zatrzęsienie małych czarnych jeżowców, jak żywcem wyjętych z filmu "Critters " . no i ten błękit....!!!!!!!
Trudno nazwać to "nurem", ale to wtedy właśnie po raz pierwszy poczułam, że chciałabym zostać tam - na dole - choć trochę dłużej.

A może pierwszy nur, to ten w Egipcie? Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam rafę koralową? Po doświadczeniach na Chorwacji zrobienie kursu OWD, a potem Advance'a było naturalną konsekwencją. Kurs byłby pewnie sympatyczniejszym doświadczeniem, gdyby pierwsze ćwiczenia odbywały się na rafie. Nie mieliśmy takiej możliwości. Do dziś pamiętam potworne tumany piasku, które wznieciliśmy płetwami w płytkiej wodzie przy miejskiej plaży. Widoczność zerowa. Coś jakby lekka klaustrofobia. Pomyślałam:. a jakże: "nienawidzę ! ", oraz " masakra ! ". Ale Robert, nasz instruktor stwierdził filozoficznie,
że "im trudniej jest na początku, tym łatwiej i przyjemniej potem". Cóż, Ameryki raczej nie odkrył, ale gdy już wyszkoleni i świeżo pasowani na nurka ( ślad od uderzenia płetwą trzymał mi się na pośladku tydzień! ) znaleźliśmy się na rafie, zrozumiałam dokładnie , co miał na myśli! Rozkosz nie do opisania. ! Lekkość.! Płynność.! Miękkość.! Mokrość.!!! Najmniejszy ruch płetwą. i płyyyyyniesz... trudno to wyrazić! Trudno to zewrzeć oryginalniej! ALBO SIĘ KOCHA MORZE, ALBO NIE I... BĘC!!! Kolory !!! Mnogość rybek o uparcie rozchylonych pyszczkach, zdających się mówić: "Wannaby, Sydney? - nie wiemy, nie znamy!" Skrzydlice! Mureny ! Bajeczne ukwiały to rozchylające się nieśmiało i falujące zmysłowo w toni, to kulące pod wpływem najlżejszego ruchu wody. Tatusiowie "Nemo" chroniący swe młode, skryte wśród pieszczotliwych macek ukwiału :) Spokój... cisza, przerywana tylko miarowym oddechem... Czułam się jak intruz, zakłócający pewien... paradoksalne stwierdzenie... ale jednak: porządek wszechrzeczy! Z drugiej strony nieopisana radość, że ktoś...albo coś pozwoliło, abym doznała zaszczytu obcowania z tym nieprawdopodobnym, żywym, połączonym wzajemnymi zależnościami tworem , jakim jest morze...rafa...
Z dala od codzienności, pośpiechu świata, trosk, człowiek zaczyna funkcjonować inaczej... Mądrzej...? Nabiera dystansu do małości, mierności i bzdur. Pozostaje tylko to, co naprawdę ważne!
.....No dobra, to tylko taka poetycka wklejka była, ściągnięta skądś tam...:)))
To coś dla spokojnych i dla nerwusów! Mnie uspokaja w moim ADHD, innemu dostarczy adrenaliny! Nie ma że: " nuda, nic się nie dzieje "!

Ale zaraz... bo czy mój pierwszy, ale taki prawdziwy nur to nie ten, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam z bliska rekina? Olbrzymi Longimanus przejechał majestatycznie tuż obok nas! Odruchowo zbiliśmy się "w kupę". Byliśmy pod łodzią, tuż przy drabinkach, oczywiście że nic nam nie groziło, ale " ciary" były !

A może ten, gdy po raz pierwszy znalazłam się na 40 metrach? Wtedy pomyślałam sobie z dumą ....WOW ! No to JESTEM !

Wiadomo, jak ktoś woli wraki, czy płytsze nury, to nikt go na siłę do wody nie spycha!
I to jest najbardziej jazzy : nurkujesz tam gdzie chcesz, jak często i jak głęboko chcesz!

Albo delfiny!! Jak wypływaliśmy pontonami na spotkanie z dzikimi delfinami, to nikt nie przypuszczał, że będą tak blisko !!! Na wyciągnięcie ręki ! Trudno uwierzyć, jak delikatną mają skórę ! Jeden posmerał mnie po fajce ! Świntuch ! Ale tak mnie jeszcze nikt nigdy nie całował :) !

NIE!...JUŻ WIEM! : Mój pierwszy nur to ten, którego dam za miesiąc !!!!!!!!!!! :)))))))))

Bo każdy kolejny jest PIERWSZY! - JEDYNY I NIEPOWTARZALNY !!!!!!!!!!!!

Hexabranchus Sanguineus

Kraków 17.03.2010