
"Bardzo chciałabym zobaczyć delfina i konika morskiego" - powiedziała Miśka, gdy płynęliśmy na "Travną". Dosłownie chwilę później, Darek Frąckowiak wypatrzył delfiny bawiące się pośród fal. a podczas nurkowań znaleźliśmy łącznie chyba pięć koników morskich!!!
Obozy HSA zawsze są magicznym przeżyciem. zarówno dla kursantów, którzy przez tydzień czasu uczą się nurkować i zbierają swoje pierwsze, bądź kolejne podwodne "szlify". jak i dla kadry, która pomagając, ma wspaniałą okazję, aby poznać niesamowitych ludzi, ich historie i codzienne problemy.
Jest to zawsze okazja do nabrania pokory i szacunku do pewnych spraw, które w natłoku codziennego życia czasami przemykają niezauważalnie obok.
Ale jest to również czas na wspaniałą zabawę. nie tylko w "wielkim błękicie", ale także przy wieczornych rozmowach, wspólnym śpiewaniu przy gitarze, wycieczkach, czy choćby podczas przesiadywania na osławionym już "murku pod Kerum":)
.nie inaczej było i tym razem:)
Dwójka kursantów - Krzysiek i Rafał, w rewelacyjnym stylu ukończyli kurs, stając się pełnoprawnymi nurkami OWD HSA.
Czwórka "turystów" - Miśka, Dawid, Mario i Zbyszek, nurkując przez tydzień świetnie się bawili, podnosząc jednocześnie swoje umiejętności (pomimo tego, że niekiedy problemy zmieniały się bardzo dynamicznie:))
Kadra - Aga, Ola, Dorota, Darek, Jarek, Mirek (przy nieocenionej pomocy Ani Rockiej), jak zwykle stanęła na wysokości zadania, zapewniając profesjonalną opiekę naszym podopiecznym pod wodą oraz tworząc jedyną i niepowtarzalną atmosferę, która jest możliwa tylko i wyłącznie na obozach HSA:). 
Dla mnie osobiście, bardzo ważna była wypowiedź Mario na sam koniec obozu. Kto zna Mario, ten doskonale wie, że jest to facet, który nie przebiera w słowach i potrafi niejednokrotnie bez zbędnej kurtuazji powiedzieć co myśli o danej sytuacji :).
.a powiedział tak:
'byłem już na trzech obozach. pierwszy obóz był OK, byłem zadowolony. drugi obóz - do dupy - tylko nie mów o tym Asi:).a teraz jestem bardzo zadowolony, to był obóz z jajem:).
 Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuje i do zobaczenia na kolejnych wspólnych nurkowaniach.
Hetman
Okiem "świeżego" kadrowicza:
"Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia" - E.Einstein.
 Na co dzień pracując jako ratownik medyczny w pogotowiu ratunkowym spotkałem się z różnymi sytuacjami i ludźmi ... z dylematami, tragediami i niewątpliwie wielkimi cudami.
Jednakże sens tych pięknych słów wypowiedzianych niegdyś przez wybitnego uczonego zrozumiałem dopiero tam na Hvarze, gdzie pod wodą dano mi szansę zaopiekować się ludźmi, którzy zmienili mój dotychczasowy sposób myślenia i postrzegania...
Pierwsza myśl, gdy dowiedziałem się o HSA - "Świetna sprawa, spróbuję!". Potem było coraz trudniej... Chwile zwątpienia w siebie i swoje możliwości, ciężka praca podczas kursu (DM)... I kompletny moment załamania, po przyjeździe do Chorwacji, kiedy zrozumiałem, że nie mam zielonego pojęcia jak zachować się przy osobie niepełnosprawnej. Bałem się popełnić błąd, palnąć głupotę... - już wiem że niepotrzebnie.
Ludzie niepełnosprawni zaszufladkowani w wielu środowiskach jako "gorsi" okazali się być nawet nie "normalnymi", lecz niesamowicie silnymi, wartościowymi i różnymi od siebie osobowościami. Dalej jakoś poszło.. krok po kroku. Nauczyłem się na nowo chodzić wraz ze sparaliżowanym, zacząłem widzieć dzięki niewidomemu, poznałem bezcen śmiechu.
"Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnianie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wezwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli (P.Coelho).
Ci ludzie udowodnili mi, że nie ma rzeczy niewykonalnych. Nie ma marzeń, których nie moglibyśmy spełnić i nie ma gór, na które nie dalibyśmy radę się wspiąć.
Miśka, Rafał, Mario, Dawid, Krzysztof - pokazali mi czym jest odwaga, pozwolili poczuć, czym jest bezgraniczne zaufanie (Rafał, ja tej butli wcale nie zakręciłem :) ), dali mi okazję, być szczęśliwym - czystym szczęściem, które płynie z możliwości ofiarowania siebie innym.
Dziękuję kadrze Nautici, że dała mi możliwość przeżyć tak cenne chwile.
Szczerze zachęcam wszystkich tych, którzy chcą lecz do końca nie wiedzą jak pomóc, zachęcam też wszystkich tych, którzy być może wciąż odczuwają strach przed nowym i innym życiem, które wcale nie musi być życiem pełnym ograniczeń.
Mirek Nowak. 
|